niedziela, 29 listopada 2009
sobota, 28 listopada 2009
29/11-Warkala
Dziś niedziela więc na kolorowo.Jesteśmy aktualnie od dwu dni w Warkali. Jest to miejscowość nad Oceanem Indyjskim- typowo wypoczynkowa- plaza, stragany, knajpki, hotele i bungalowy.Wszystko to w cieni palm, które chronią przed palącym słońcem.Plaża szeroka z czystym piaskiem, ale są tutaj bardzo mocne fale, więc nie można wchodzić zbyt daleko / są ratownicy /.Jest dużo białasów takich jak my. Mieszkamy w bambusowym domku dwie minuty od plaży.W restauracjach serwują ryby / tuńczyk, płetwal błękitny, king fishe/ i owoce morza za niewysokie ceny. Wczoraj zjedliśmy dużą porcję ryby+frytki+ryż+ surówka+ sos i sałatka owocowa -za około 15zł.Żyć nie umierać !! i uważać żeby kokos nie spadł na głowę. W sumie zostaniemy 4 dni.Następne dwa dni też na plaży , a potem czubek kontynentu.
czwartek, 26 listopada 2009
26.11- Kochin
No wiec ostatecznie wypozyczylismy rowery i objechalismy co ciekawsze miejsca- zobaczylismy chinskie sieci rybackie porozstawiane na wybrzezu, dzielnice zydowska z magazynami roznych przypraw / chili, imbir, pieprz/, palac holenderski / troche poupadly/ .Wieczorem wybralismy sie na widowisko reklamowane wszedzie jako wizerunek Keralii - sa to przedstawienia Khatakali.Wystepuja tam tylko mezczyzni , bardzo bogato ucharakteryzowani.Kazdy gest i mina maja swoje znaczenie.Zazwyczaj przedstawiane sa jakies legendy nt tutejszych bostw.
Przed przedstawieniem jest pokaz charakteryzacji. Przedstawienia oczywiscie jest wzbogacone w mozyke z tego rejonu. Bardzo sie nam to podobalo. Zrobilam troche zdjec i nagralam pare krotkich filmikow.
Nastepnego dnia wybralismy sie do miejscowosci Munnar , polozonej w Gorach Kardamonowych/ na wysokosci okolo 1600m npm/. Jazda trwala niestety ok 5 godzin, po serpetynach gorskich.Jest to rejon upraw herbaty, pieprzu, kardamonu i innych przypraw , z ktorych slynie ten region.
Wyjezd niestety popsula nam troche choroba Romka./ klopoty zoladkowe /
Ale objechalismy motoriksza pobliska okolice, ktora rzeczywiscie jest bardzo urokliwa.
Dzis ponownie powrot do Kochin.
Jutro jedziemy dalej w kierunku poludniowego czubka subkontynentu indyjskiego/ pierwsza miejsowosc Kollam/Acha udalo nam sie wreszcie kupic bilety kolejowe na kilka dluzszych odcinkow.
Przed przedstawieniem jest pokaz charakteryzacji. Przedstawienia oczywiscie jest wzbogacone w mozyke z tego rejonu. Bardzo sie nam to podobalo. Zrobilam troche zdjec i nagralam pare krotkich filmikow.
Nastepnego dnia wybralismy sie do miejscowosci Munnar , polozonej w Gorach Kardamonowych/ na wysokosci okolo 1600m npm/. Jazda trwala niestety ok 5 godzin, po serpetynach gorskich.Jest to rejon upraw herbaty, pieprzu, kardamonu i innych przypraw , z ktorych slynie ten region.
Wyjezd niestety popsula nam troche choroba Romka./ klopoty zoladkowe /
Ale objechalismy motoriksza pobliska okolice, ktora rzeczywiscie jest bardzo urokliwa.
Dzis ponownie powrot do Kochin.
Jutro jedziemy dalej w kierunku poludniowego czubka subkontynentu indyjskiego/ pierwsza miejsowosc Kollam/Acha udalo nam sie wreszcie kupic bilety kolejowe na kilka dluzszych odcinkow.
poniedziałek, 23 listopada 2009
23.11-Kochin
Wczoraj bylismy w Mangalore , jest to dosc duza miejscowosc nad Oceanem Indyjskim. Jest to tylko miejscowosc przesiadkowa w dalszej drodze na poludnie Indii. Caly czas mamy problemy z kupieniem biletow na pociagi/ jest to najdogodniejszy srodek do poruszania sie tutaj, majac na uwadze stan jakosci drog/.Ostatnia 6 godzinna jazda autobusem dala nam niezle popalic/bylo to tylko 170km/.W Mangalore udalo nam sie kupic bilet na pociag do Ernakulum/ czesc Kochim / ale wyruszal o 4,15 rano i mial tylko miejcsa siedzace, a bylo 10 godz jazdy.Nie bylo innego wyjscia zdecydowalismy sie na niego, pomimo niedogodnosci.Czesto przy zakupie biletow sa juz tylko listy oczekujacych , a biletow brak. Biurokracja Indyjska jest rozdeta do rozmiarow wielkiego balonu.W tym kraju urzedy sa tylko po to zeby utrudniac ludziom zycie.My miedzy polaczeniami spimy w hotelach, a miejscowi po prostu spia na peronach./my tez zreszta dopasowujemy sie do warunkow i spalismy tez na lawce na peronie w spiworach- bo bylo za wczesnie zeby szukac hotelu/
Dzis w pociagu bylo pelno karaluchow, Roman tlukl je butami.Podroz trwala od 4 rano do 14.
Pozniej prom i jestesmy na miejscu.Nareszcie jakas przyjemna miejscowosc i jutro szukamy plazy.Jestesmy aktualnie w Kerali- jest to najzielenszy stan Indii. Jest tu zaglebie upraw przypraw / pieprz, cynamon, imbir i inne/Ale sa tu tez bardzo atrakcyjne plaze i oczywiscie ryby i owoce morza .Niestety kuchnia jest tu bardzo pikantna,mnie udaje sie zjesc cos" midiem spacy", a Roman ciagle meczy sie i nie chce nic jesc.
Jutro moze wypozyczymy motor lub rower i zwiedzamy okolice.
Dzis w pociagu bylo pelno karaluchow, Roman tlukl je butami.Podroz trwala od 4 rano do 14.
Pozniej prom i jestesmy na miejscu.Nareszcie jakas przyjemna miejscowosc i jutro szukamy plazy.Jestesmy aktualnie w Kerali- jest to najzielenszy stan Indii. Jest tu zaglebie upraw przypraw / pieprz, cynamon, imbir i inne/Ale sa tu tez bardzo atrakcyjne plaze i oczywiscie ryby i owoce morza .Niestety kuchnia jest tu bardzo pikantna,mnie udaje sie zjesc cos" midiem spacy", a Roman ciagle meczy sie i nie chce nic jesc.
Jutro moze wypozyczymy motor lub rower i zwiedzamy okolice.
sobota, 21 listopada 2009
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

