Noc byla tragiczna- nad glowami caly czas pracowal agregat pradotworczy.Zeby dojechac na lotnisko juz mielismy problemy z taxi- niesolidnosc Hindusow.Przylecielismy okolo 15- samolot byl opozniony okolo 1 godz. I tak dobrze, bo wczesniej nie pisalismy ze w rejonie Bombaju i Goa byl cyklon. Zastanawialismy sie czy leciec czy nie.Okazalo sie ze wszytko sie uspokoilo i jest ladna pogoda/ pot z nas leci /.Wczoraj bylismy w lokalnej knajpce na jedzeniu - Romek pocil sie ale jadl dzielnie. Pozniej kupilismy troche lokalnych ciastek- jest tu wiele cukierni- bardzo nam smakowaly.Tu sa w ogole inne Indie-bardziej Portugalskie.
Dzis wybralismy sie na zwiedzanie Pendzim/ tu spimy/ i Old Goa/ wpisane na liste UNESCO /.
Old Goa kiedys bylo stolica regionu, ale zarazy chorobowe przyczynily sie do degradacji. Aktualnie wlasciwie jest tam pare kosciolow katolickich poportugalskich.Bylismy tam lokalnym autobusem, w drodze powrotnej odkrylismy fajna stara dzielnice w Pendzim- wlasnie tu piszemy bloga.
Wieczorem wyjezdzamy nocnym autobusem do Hampi- sratozytna stolica krolestwa w Karnatace.
Dalej bedziemy sie przemieszczac w kierunku Bangalore.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Gratuluję,a teraz hakuna matata jak mawiają w Afryce albo pole,pole-relaks,słońce i nic nie robić nie mieć zmartwień,bananówkę sobie pić-
OdpowiedzUsuńjestem z Wami wirtualnie ,ale jakże miło pomarzyć
o takim błogim lenistwie.Trzymajcie się,kochajcie
i wypoczywajcie także za mnie.Pozdr.Jasiek