niedziela, 15 listopada 2009

15.11- Przejazd do Hampi

Niestety zaczęło się jak zwykle fatalnie.Gdy jechaliśmy motorikszą na autobus- dorwała nas straszna burza- lało jak z cebra.Cała przemoczona szukałam autobusu na jakimś badziewskim dworcu.Póżniej problemy z miejscami, mieliśmy wykupione dwa sypialne, a pakowano nas na fotele.Po awanturze i dzięki grzeczności innego turysty, jakoś się ulokowaliśmy.Planowy czas przyjazdu był 6 rano.Dojechaliśmy na 10.Po drodze był straszny korek z ciężarów/było ich chyba z 500/Noc była upojna przy ryczącym silniku i telepaniu na wyboistej drodze jak na morzu.
Jesteśmy na mijejscu, mamy mały przyzwoity hotelik i zaczynamy oglądac okolicę.Na jutro jesteśmy umówieni z motorykszarzem na objazd po zabytkach- bo wszystko jest rozcięgnięte na bardzo dużym teremie.Miasteczko, sympatyczne, nieduże, a okolica niesamowita, bo jak sięgnąć wzrokiem wszędzie olbrzymie bloki skalne i w nich świątynie.

1 komentarz:

  1. No chciałbym cię Alina widzieć aw akcji,ale podróż
    takim autobusem -chyba wersja de luxe-to jest coś
    Boże kochany 4godziny w tą czy w tamtą cóż to za
    różnica,dla zrelaksowanych trekerów?Zdjęcia fajne
    Pozdrawiam serdecznie Jsiek.

    OdpowiedzUsuń