niedziela, 8 listopada 2009

Po trekingu

Po 18 dniach ciężkiego i wyczerpującego treku wokół Manaslu powróciliśmy do brudnego i uciążliwego Kathmandu.Ale po kolei.
Tym razem treking mieliśmy wykupiony w agencji w Kathmandu w wersji full service.
Razem z tragażami i przewodnikiem Dibim jedziemy autobusem do miejscowości Arugat Bazar/ 6 godzin jazdy/ skąd zaczynamy treking. Będziemy spać w namiotach ponieważ na trasie nie ma hoteli, mamy też kucharza, który przygotowuje posiłki.Cała załoga to : przewodnik, pomocnik przewodnika, kucharz i 6 tragarzy / w tym trzy dziewczyny /.Ponieważ jak zaczynaliśmy treking był nepalski festiwal , były kłopoty z tragarzami, więc przewodnik najął 7 mułów z poganiaczem/ było nas 6 osób uczestników treku/.
Zaczynamy od wysokości około 1000m, jest bardzo gorąco, temperatury w granicach 30 st.
Idziemy doliną rzeki Buri Gandaki.Piękne widoki na pola ryżowe i wodospady, po drodze mijamy wioski, dzieci witają nas pozdrowieniem " namaste".Po dwu dniach dolina zwęża sie i idziemy wykutymi w ścianach ścieżkami. Wbrew oczekiwaniom jest trochę turystów na trasie , ale oczywiście nie tyle co na innych popularnych trasach.Doliną Buri Gandaki idziemy około 3 dni.
Rano codziennie podają nam do namiotu gorącą herbatę. Mamy cztery namioty mieszkalne , namiot stołówkowy, kuchenny i WC. Zawsze przed posiłkiem jest ciepła woda do umycia rąk.
Po drodze mijamy punkty kontrolne tz check posty gdzie sprawdzają nasze permity.

1 komentarz:

  1. No Cześć Wam,zdjęcia super,krajobrazy jeszcze fajniejsze,ale komentarzyk to cieniutki.A kto sie
    kłócił albo i nie na trasie?Troszkę pikanterii
    byśmy prosili.Z tego co widać to ten szlak nie
    taki zapchany jak pod Mt Everestem czy Annapurna
    Circut,ale to lepiej.No ale czekam na bardziej
    szczegółową relację,no i zastanawia mnie jak
    sześcioro trekersów jechało na siedmiu osłach???!!!.Pozdr.Jasiek

    OdpowiedzUsuń