Po jednym noclegu w Delhi wylecieliśmy samolotem Lufthanzy do Krakowa przez Monachium.
Jak z długim przelotem właściwie nie było problemu, to niestety w Monachium Lufthanza zgotowała nam duży stress. Nasz lot miał by o godzinie 15, a został odwołany i polecieliśmy
dopiero o 11 w nocy./ podobno Kraków nie przyjmował , ale okazało się to nieprawdą/.Jeszcze podstawili samolot strasznego grata, miał silniki z tyłu gdzie myśmy siedzeli- ja nie wytrzymałam już ze zmęczenia i hałasu i płakałam z bezsilności/ był to największy mój stress w całej podróży/.W Krakowie wylądowaliśmy o 1 w nocy.Wzieliśmy taksówkę i pojechaliśmy do Rabki / mam nadzieję że na koszt Lufthanzy /.
Teraz rozkoszujemy się miękkim łóżkiem, smacznym jedzeniem i robimy pranie za praniem aby
zmyc indyjskie brudy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz