Jodhpur nazywany jest błękitnym miastem z powodu koloru na jaki pomalowane są z budynki miasta.Nad miastem góruje olbrzymi fort z pałacem Maharadzy.W Jodhpurze spaliśmy w dwóch hotelach,pierwszy elegancki usytuowany w starym "haweli" zarezerwowanym przez naszego kierowcę.Drugi znaleziony przez nas był przyjazny atmosferą i cenowo.Nie było tez tu słychać zawodzącego śpiewu muezina z pobliskiego meczetu.Pałac w Jodhpurze jest chyba najbardziej okazały ze wszystkich w Rajastanie. .Z Jodhpuru jedziemy /około 300 km/ półpustynnymi terenami do Jaisalmeru.Nie wstępujemy do miasta tylko kierujemy sie od razu na pustynię do wioski Khuri na camel safari.Program safari jest następujacy : jazda na wielbładzie na wydmy, oglądanie zachodu słońca na pustyni,powrót do wioski na wystepy muzyczne i taneczne,kolacja,powrót na pustynię i pozostanie tam na nocleg, ogladanie wschodu słońca.Było superowo.Najwieksze wrażenie zrobił na nas nocleg pod gołym niebem na pustyni.Podobno w nocy kręciły się koło nas lisy.Aby sie ogrzać i oczywiscie dla przyjemności palilismy sobie ognisko.Zachód i wschód były piękne. Nastepnego dnia po śniadaniu jedziemy do Jaisalmeru.Mamy zarezerwowany nocleg wewnątrz fortu. Okazuje się że hotel to okropna nora , szukamy więc innego.Następne dwa dni spędzamy na zwiedzaniu miasta. Jaisalmer znajduje się zupełnie na pustyni, oddalony od granicy pakistańskiej tylko 100 km. Wiekszośc budynków to stara zabudowa, domy wykonane są z brazowego piaskowca/ złote miasto/, wszystkie przyozdobione koronkowymi rzezbieniami.
Jest to miasteczko jak z bajki.Wewnatrz jest stary fort z pałacem.- jest tu zakaz ruchu samochodowego ze względu na wąskie uliczki. Podziwiamy kunszt rzemieślników i piękno budynków, robimy tez troche zakupów- Romek kupuje wreszcie upragniony turban.Jutro jedziemy dalej do Bikaneru./ też miasto na pustyni

Wspaniałe widoki.Życzymy spełnienia marzeń,oraz wszystkiego najlepszego w nadchodzacym 2010 roku.Krystyna i Andrzej .
OdpowiedzUsuń